My i oni

„Podzielić naród, wzmocnić elektorat” – ta logika zdaje się być dominującą myślą polityczną w głowie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Podobno kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Wszystko wskazuje na to, że ta goebelsowska logika nie jest obca ani posłowi Kaczyńskiemu, ani elitom Prawa i Sprawiedliwości. Rządzący bowiem konsekwentnie tworzą obraz sytuacji, w której jedyną możliwą przyszłością dla Polski jest Polska narodowo-katolicka, a każdy o odmiennej wizji musi zostać uznany za wroga narodu.

A Zaczęło się przecież skromnie. „My stoimy tam gdzie wtedy. Oni tam gdzie stało ZOMO”, wygłoszone przez Jarosława Kaczyńskiego na wiecu poparcia dla rządu, zabrzmiało głośno, a dziś odbijaja się jeszcze większym echem, choć w obliczu tak dużego jadu nie robi już raczej na nikim wrażenia.

Słowa te jednak z perspektywy czasu można potraktować jako zapowiedź późniejszych działań, których świadkami możemy być obecnie. Oto szeregowy poseł   Prawa i Sprawiedliwości nie tylko zmienia kraj na swoją modłę, ale zmienia również historię, pojęcia, a przy tym dzieli naród na pół i wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że robi to jak najbardziej świadomie.

Podzielić naród, wzmocnić elektorat

 Rządzący dobrze zdają sobie sprawę z korzyści, jakie przynosiło im dotychczas kontynuowanie wojny polsko – polskiej. Dużo łatwiej jest bocznymi drzwiami wprowadzać podwyżki (co ostatecznie się nie udało) czy odwracać uwagę od prawie niemożliwych do zrealizowania obietnic wyborczych, kiedy społeczeństwo zajęte jest toczeniem wewnętrznych sporów.

Dziel i rządź brzmi bowiem stara rzymska maksyma i wygląda na to, że i ona nie jest obca elitom PiSu. Władza próbuje bowiem wytworzyć w Polsce atmosferę permanentnego zagrożenia poprzez wzniecanie i podtrzymywnie wewnętrznych konfliktów, choćby serwując nam kolejny odcinek serialu o trybunale konstytucyjnym.

A konflikt o trybunał z areny krajowej szybko przeniósł się na unijne salony, co PiS-owi, wbrew wszelkiej logice, jest zdecydowanie na rękę. Przedstawianie sił opozycji czy KOD-u jako zdrajców narodu budzi w wielu ludziach zrozumiały strach, zwłaszcza, że rządzący  przywołują tak barwne przykłady jak choćby Targowica. Budowania atmosfery zagrożenia nie można przecież ograniczyć jedynie do podzielenia narodu. Naród powinien się bać spisku targowiczan, a każdy spisek, jak powszechnie wiadomo, kierowany jest przez obce mocarstwa – Rosję czy Niemcy w postaci Unii Europejskiej, w której rząd oczywiście chce pozostać, ale z dystansem równym samemu Orbanowi.

Budowania atmosfery zagrożenia nie można ograniczać jedynie do dzielenia narodu na dwie, skłócone połowy. Autorytaryzm potrzebuje nie tylko wroga ludu, ale również wroga zewnętrznego, a Unia Europejska jest wręcz wymarzonym wrogiem. Nie tylko znakomita większość środowisk prawicowych zachowuje w stosunku do niej conajmniej sceptycyzm, co daje solidne podstawy, to w dodatku Unia ośmiela się wtrącać w nasze sprawy, broniąc jakiejś tam prawodządności czy innych demokracji.

Przedstawianie Kod-u czy opozycji jako swego rodzaju obcej agentury przywodzi na myśl historie rodem ze Związku Sowieckiego, gdzie wszelkich niepowodzeń i wad systemowych upatrywano w działaniu mitycznych wrogów ludu, obcej agentury, która tylko czeka by zaszkodzić interesowi narodowemu.

To wszystko powoduje, że do wielu ludzi trafia jasny przekaz : PiS to opcja Polska, opozycja to opcja obcych spisków i agentur.

Kiedy prawda staje się kłamstwem

PiS zdaje sobie sprawę, że taktyka mobilizowania agresywnego i stałego elektoratu nie może punktować w nieskończoność, a w dodatku niesie za sobą poważne ryzyko odsunięca umiarkowanych wyborców, którzy ostatnimi czasy przekonali się do partii rządzącej, w dużej mierze dzięki chojnym obietnicą wyborczym. Innymi słowy, rządzący zdają sobie sprawę, że koszty, które ponoszą, zaczynają przysłaniać zyski.

Zwłaszcza, że to, co sprawdzało się kiedy partia była w opozycji, niekoniecznie musi działać teraz, kiedy jest już u władzy i przyciągnęła do siebie masę umiarkowanego elektoratu, który dawną twarz PiS-u zdaje się zapomniał. I w końcu manie Jarosława Kaczyńskiego musiały ustąpić interesowi politycznemu partii, stąd mniej insynuowania zamachu, mniej starań o odzyskanie wraku, choć teraz mieliby ku temu przecież najlepsze instrumenty.

Ta sytuacja w naturalny sposób wymusza na elitach rządzących nowe podejście, które ma doprowadzić do stworzenia nowego, wymarzonego przez nich porządku. A stworzenie nowego ładu należy oczywiście zacząć od zmiany pojęć. W IV RP prawda staje się kłamstwem, trybunał konstytucyjny bandą kolesi, orzeczenie opinią, konstytucja świstkiem papieru, a prawo staje się jedynie nic nie znaczącym frazesem w nazwie partii rządzącej.

PiS z pełną świadomością deprecjonuje ważność instytucji, odwraca znaczenie słów i wyrażeń. Tak oto władze Warszawy, które nie zgodziły się na postawienie tablic upamiętniających katastrofę przed  pałacem prezydenckim, Jarosław Kaczyński nazwał najeźdzcami, dodając, że Platforma (a w domyśle pewnie i cała opozycja) chce dokonać „głębokiej weryfikacji naszej świadomości narodowej, naszej tradycji”.

Kaczyński sprowadza tym samym katastrofę smoleńską do narodowych symboli równych Powstaniu Warszawskiemu czy Bitwie Warszawskiej, symboli nierozerwalnie związanych z Polskością, a jednak, w przypadku katastrofy smoleńskiej byłby to symbol mocno upolityczniony, z którym albo możemy się pogodzić, albo pogodzić się z tym, że zostaniemy uznani za wroga oczyjzny.

Jest to swoją drogą zabieg dosyć dziwny, zwłaszcza dla partii, która z tej tragedii uczyniła polityczną farse. Nic tak nie depcze pamięci ofiar, jak sprowadzenie ich śmierci do roli pionka na szachownicy politycznych argumentów, jak kolejne przepychanki o apel smoleński, nawet na uroczystościach powstania warszawskiego.

Prezes z pełną powagą nazywał ludzi, którzy według niego „donosili” na Polskę za granicę, gorszym sortem, przyrównując ich do zdrajców narodu. Zapominając przy tym oczywiście, że sam PiS odwoływał się do organów unii europejskiej za czasów rządów PO. Jak widać dowolna interpretacja faktów i wydarzeń działa też w drugą stronę i przybierać może nie tylko formę oskarżania opozycji, ale również wybielania własnej hipokryzji.

Rządzący zdają się liczyć najwidnoczniej, że społeczeństwo nie zauważy w jakim politycznym matrixie się znalazło, myśląc, że cała ta maskarada okaże się największym na świecie eksperymentem społecznym przeprowadzanym na żywej tkance narodu. Cięzko jednak nie zauważyć, że Prawo i Sprawiedliwość, odkąd tylko przejęło władzę, zdaje się grać nie tylko w grę z opozycją, ale z własnym narodem, testując tym samym na jak wiele im pozwolimy, jak daleko mogą przesunąć granicę.

Pozostaje mi wierzyć, że naród nie został jeszcze pozbawiony zdolności poznawczych, patrafi więc odróżnić co jest prawdą, a co fałszem. PiS bowiem gra na emocjach, podjudza, dzieli.

Równia pochyła

Rządzący zdają się niezauważać, że miecz, którym tak swobodnie wymachują, może okazać się mieczem obusiecznym. W końcu charakterystycznym elementem polskiej kultury politycznej jest usprawiedliwianie własnych błędów zaniedbaniami poprzedników.  Nie wiem, jaka partia następnie obejmie rządy, ale wiem, że będzie miała w tej materii duże pole do popisu, a kolejny audyt poprzedników może okazać się druzgoczący dla obecnej ekipy rządzącej.

Dzielenie narodu na „prawdziwych” Polaków i wrogów ojczyzny jest metodą ze wszech miar krótkowzroczną. Nie zakłada najwyraźniej skutków dalszej polaryzacji społeczeństwa, zadowalając się chwilowymi benefitami w postaci rosnących słupków sondażowych.

Prymitywna gra na emocjach może spowodować, że w niekrótkim czasiem nastroje społeczne zmienią się, a wraz z nimi sytuacja na scene politycznej. A wtedy rozemocjonowany tłum zmieni swe chwiejne poglądy i pozbawi Jarosława Kaczyńskiego tronu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s