Pan Kukiz wciąż kroczy po linie

Paweł Kukiz  pojawił się na politycznej scenie niczym Stan Tymiński – znikąd – i zatrząsł nią podobnie jak „człowiek z teczką”. Podobnie jak  pięć lat temu robił to Janusz Palikot, dziś Kukiz daje wielu ludziom nadzieje na możliwość istnienia w Polsce „prawdziwej” opozycji i prawdziwie obywatelskiego ugrupowania. Ale czy nie okaże się być to nadzieja złudna?

Powolne początki

Chociaż początki politycznej aktywności pana Kukiza należy datować na rok 2005, kiedy znalazł się w honorowym komitecie poparcia Donalda Tuska, to na dobre jego działalność rozpoczęła się w nowym dziesięcioleciu.

W 2010 roku muzyk poparł kandydaturę Marka Jurka, w ciągu pięciu lat wyraźnie zmienił front. Jeszcze w tym samym roku podpisał się pod apelem Fundacji Mamy i Taty – „Cała Polska Chroni Dzieci”, który  był protestem przeciwko mającej odbyć się w Warszawie paradzie mniejszości seksualnych „Europride”.

Kolejnym symptomem, wpisującym się w  trend swego rodzaju radykalizacji poglądów Kukiza, był ogłoszony przez niego  osobisty sprzeciw wobec aborcji i praw osób homoseksualnych do adopcji dzieci. W 2010 i 2011 roku był w komitecie poparcia marszu niepodległości organizowanego przez środowiska skrajnie prawicowe i narodowe. Komitet opuścił już w 2011 roku.

Na swoim oficjalnym profilu na Facebooku zamieścił wpis, w którym tłumaczył swoje poczynania : „Panie Robercie, w związku z udziałem pana Kobylańskiego w Komitecie Honorowym tegorocznego Marszu Niepodległości proszę o wykreślenie mojego nazwiska z tegoż Komitetu” – napisał Kukiz. „W przyszłości prosiłbym o informacje o składzie osobowym Komitetu”.

Później zaangażował się w akcje dotyczące promocji jednomandatowych okręgów wyborczych pod szyldem „Zmieleni.pl”, dzięki której uzyskano wsparcie finansowe na promocję jowów, min.w postaci banerów i szyldów. Sama idee w głowie Kukiza nie była czymś nowym, bowiem te właśnie jowy były główną przyczyną jego poparcia dla PO w 2005.

W 2014 roku został kandydatem na radnego do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z ramienia Bezpartyjnych Samorządowców (Obywatelski Dolny Śląsk). W wyborach uzyskał 14403 głosów i mandat otrzymał. Zasiadł w dwóch komisjach : współpracy zagranicznej oraz kultury i komisji nauki i edukacji.

Chociaż dla wielu, ze względu na bliskie relacje z Ruchem Narodowym, działalność Pawła Kukiza może wydać się czynnikiem negatywnym, to bez wątpienia trzeba odnotować na plus jego poparcie dla społeczeństwa obywatelskiego. Nic wówczas nie zapowiadało by status Kukiza miał się w tej materii zmienić. Gdyby ktoś wtedy powiedziałby mi, że Kukiz będzie tam ,gdzie jest teraz, to pomyślałbym, że robi ze mnie durnia.

A jednak przyszedł rok 2015 i nic już nie było takie samo.

Wybory 2015

Kiedy w Lutym 2015 roku Paweł Kukiz ogłosił zamiar startu w wyborach prezydenckich traktowałem to wówczas  bardziej w kategoriach wyborczej szopki, a na pewno nie traktowałem Kukiza jako kogoś, kto mógłby zawojować Polską sceną polityczną.

Pamiętamy przecież wszyscy Partię Przyjaciół Piwa z Rywińskim i Ibiszem na czele. Przykład Lepera i Palikota uczy nas również, że nawet najbardziej ekscentryczne osobistości mogą ugrać co nieco i zapisać się w krótkiej historii parlamentaryzmu III RP. A jednak, z nich wszystkich Kukiz, znany min. piosenki „Wirus SLD”, wydawałby się z nich wszystkich kandydatem najmniej poważnym.

Palikot zakładając swoją formację był bisnesmanem, a i staż polityczny miał za sobą niemały ,bowiem zasiadał wcześniej w ławach sejmu z ramienia PO.

Lepper to inna kategoria. Niefrasobliwy, nierozgarnięty, raczej mało elokwentny, a jednak miał w sobie coś, co zjednywało wokół niego wyborców. Przecież był to istny człowiek ludu! To ,co w normalnych okolicznościach byłoby jego wadą, tutaj okazywało jego największą zaletą. Ktoś rzeknie, że cham, że prostak, ale to przecież dzięki tej prostocie Lepper mógł jak nikt inny przemawiać do ludzi prostych właśnie.

Wszystkich tylko przymiotów trudno mi jakoś doszukiwać się u Kukiza i w momencie ogłoszenia przez niego startu w wyborach traktowałem go raczej jako wyborczą ciekawostkę, która to umili oczekiwanie na werdykt.

A jednak, Kukiz wystartował i to nie z byle jakimi hasłami. Mówił o „zmianie systemu”, o „przekazaniu państwa obywatelom z rąk partyjnych klanów”, o rozbiciu betonu partii.

Tutaj ukazuje się to, co stało się przyczyną sukcesu Kukiza – jego bezprzymiotnikowość. Chociaż gromadził on wokół siebie osoby o poglądach raczej prawicowych, to starał się nie opowiadać po żadnej ze stron konfliktu osi prawica – lewica. Kukiz zaczął gromadzić wokół siebie przede wszystkim osoby niezadowolone z obecnej sytuacji. Nie był on rolnikiem jak Lepper, a dobrze zarabiającym muzykiem.

A jednak!

Dobrze pamiętam rozmowę dwóch lekko podpitych panów, z których  jeden deklarował swoje poparcie dla Kukiza, bo to „prosty chłop”. Kukiz se swoim proobywatelskim podejściem i antysystemowymi hasłami był niczym wybawienie dla rzeszy wyborców osieroconych  przez osłabioną Platforme i upadającą lewice.

Kukiz tą pustkę zagospodarował. Jego kapitał polityczny nie okazał się jednak na tyle pociągający by przyciągnąć na wybory tradycyjnie niezdecydowanych wyborców.

10 maja 2015 roku połowa Polaków pozostała w swoich domach.

Sama kampania przebiegła dosyć burzliwie, gdyż sojusz dwóch antysystemowców rozpadł się w przeddniu wyborów. Na kłótni Kukiza z Korwinem skorzystał oczywiście sam Kukiz oraz internet, który został zalany falą memów.

Krytykę aparycji Kukiza należy chyba uznać za zbyt powierzchowną z mojej strony. Nie jest on dla mnie drugim Lepperem, człowiekiem ludu.

Inna sprawa, że dla narodu był.

Na wszelkich debatach Kukiz wypadał blado. Jąkał się, gubił, dawał ponosić emocją, a jednak w przeddniu wyborów sondaże dawały mu nawet 10%! Wyniki wyborów przebiły jednak wszelkie możliwe oczekiwania i zwolenników Kukiza, i całej reszty.

Pamiętam dobrze ten dzień, to oczekiwanie. Nie wiem, czy dla uzyskania lepszego efektu, czy ze zwykłej złośliwości, ale stacja, na której oczekiwałem na wyniki, zastosowała dosyć nietypowy wykres.

Otóż zanim pojawiły się imiona kandydatów i dokładne wyliczenia procentowe, moim oczom ukazały się odwzorowywujące poparcie słupki. Dwa duże, podobne wielkościowo słupki, jeden trochę od nich obu mniejszy i reszta słupków, która wydawała się być niewidoczna w tym gąszczu.

Myślę – Te dwa duże? Pewnie Duda i Komorowski, niekoniecznie jeszcze w takiej konfiguracji. A ten trzeci, mniejszy? Cóż. Z moich profesjonalnych wyliczeń  szybko wyszło mi, że nie jest to Janusz Korwin – Mikke, bowiem był to nie kto inny jak … Paweł Kukiz.

W styczniu tegóż roku sondażownie nawet nie uwzględniały go w wyliczeniach. W kwietniu, miesiąc przed wyborami, miał już aż 8 %.

Zdobył  procent dwadzieścia.

Stracony kapitał?

Sukces Kukiza w wyborach prezydenckich to zaprawdę coś, co nadaję się na jakaś dłuższą pracę dla socjologów. Już przedwyborami zdziwiony byłem licznymi deklaracjami poparcia dla jego osoby. Ależeby 20 %? I to nie tak, że ja mu coś ujmuję, wytykam.

Po prostu na scenie muzycznej był to człowiek znany, ale na scenie politycznej był to człowiek znikąd. Byłem przygotowany na 7-8%, bo „on taki antysystemowy to ludzie dla niego na wybory pójdą”. Nie spodziewałem się jednak, że wynik ten może być aż tak duży. A jednak był. 10 Maja 2015 Kukiz zdobył ogromny kapitał polityczny, który w przeciągu kilku miesięcy bezpowrotnie stracił. Ile było w tym jego winy? Raczej niewiele, a wynikało to raczej z samej charakterystyki wyborów prezydenckich, a co za tym idzie poparcia udzielonego Kukizowi.

Bo jakich miał przeciwko sobie konkurentów? Nieznanego nikomu Jarubasa czy powszechnie krytykowaną Magdalenę Ogórek. Wielu wolało zmarnować swój głos oddając go na pewniejszego ich zdaniem Kukiza.

Nie mieli już takiego dylematu w wyborach do sejmu.

Pomimo tak wielkiego zwycięstwa bitewny pył na arenie politycznej nie opadł, a jeżeli opadł to tylko na chwilę. Wielkimi krokami zbliżały się nowe wybory – parlamentarne.

Pod koniec czerwca odbyła się konwencja ruchu „Kukiz’ 15”, gdzie Paweł Kukiz stwierdził, że największym problemem Polski jest jej ustrój. Jego naprawy upatrywał oczywiście w jowach. Ogłosił również, że „programy wyborcze to jedno wielkie kłamstwo”, a on będzie po prostu wskazywał problemy i ich rozwiązania. Niechęć do „partyjniactwa” jest widać posunięta u niego do tego stopnia.

Z resztą! Sam Ruch Kukiza – co na każdym kroku podkreślają jego członkowie – w przeciwieństwie do takiego Ruchu Palikota partią nie jest i subwencji z budżetu pobierać nie będzie. Jakkolwiek śmiesznie nie brzmiałyby te frazesy, to trzeba przyznać, że jest to niezwykle z ich strony szlachetne, a co ważniejsze dla wyborców – konsekwentne.

Na przełomie Września i Października przedstawiono oficjalny już program jego ruchu. Poza sztandarowymi jowami miały tam znaleźć postulaty zwiększenia zakresu władzy prezydenta, oraz  za „ogólnokrajowym, dorocznym referendum bez frekwencyjnego progu ważności”. Na koniec całe danie przyprawiono liberalnym pomysłem ustawy deregulacyjnej – wzorem ustawy Wilczka z lat 90 – tych.

W wyborach do sejmu komitet Kukiz’15 zajął trzecie miejsce, zdobywając 8,81% głosów. W sejmie zasiadło 42 posłów wybranych z ramienia tego komitetu. Proobywatelski Kukiz wydaje się triumfować, ale ….

W opozycji do opozycji

W opozycji do opozycji. Tytuł niezwykle przewrotny, ale idealnie oddaje całą atmosfere ciągnącą się za nami przez te 3 miesiące nowej kadencji sejmu. Obietnice Pawła Kukiza rozpaliły umysły jego wyborców, a nawet wszystkich innych, w tym mnie.

Może to własnie ja, zwykły człowiek, jestem świadkiem narodzin nowej siły politycznej, która uzdrowi ten kraj? Zapadły mi w pamięć słowa lidera ruchu, kiedy ten mówił, że w „ciągu dwóch lat ten system pęknie”. Wówczas myślałem, że jest to zapowiedź czegoś większego. W słowach kierowanych do swoich sympatyków i działaczy mówił wówczas – „Mamy doczynienia z narodzinami nowego ruchu społecznego, który wkrótce zmieni konstytucję”.

Na wstępie, 18 listopada klub poselski Kukiz’15 zagłosował przeciwko votum zaufania dla rządu Beaty Szydło. Odnotować to należy zdecydowanie na plus, ale ciężko byłoby spodziewać się, że którekolwiek ugrupowanie poza Zjednoczona Prawicą poprze ten wniosek. Ciężko jest  zrozumieć późniejsze działania Ruchu Kukiza.

W tym samym miesiącu rozgorzał nadal trwający tak zwany spór o trybunał. Zewsząd podniosła się wrzawa – ze strony PiSu, że zdrada, że targowica i ze strony PO, że też zdrada, ale demokracji.

Całe to zamieszanie związane z trybunałem związane było z podwójnym wyborem pięciu sędziów przez posłów VII i VIII kadencji. Spór dodatkowo podsycał  prezydent Duda, który to wzdrygał się na samą myśl by odebrać przyrzeczenia od sędziów wybranych w VII kadencji sejmu. W tym kontekście niezrozumiałe jest dla mnie działanie Pawła Kukiza.

Byłem przekonany, że w tym roku do sejmu dostali się ci słynni „antysystemowcy”, że zniszczą „bandę czworga” i zaprowadzą nowy ład, bez postkomunistycznego betonu. A jednak pomimo votum wobec uznania rządu Beaty Szydło, Kukiz wydaje się wspierać rządzący PiS. Może to jest własnie ta konstruktywna opozycja?

Może tak w praktyce wygląda szwajcarski system kooperacji partii, gdzie zamiast powszechnej wrzawy i przekrzykiwań, opozycja faktycznie pokojowo współpracuje przy tworzeniu ustaw.

Chciałbym żeby tak było.

25 listopada Sejm głosami posłów PiS i Kukiz’15 podjął pięć uchwał – „w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej” uchwał o wyborze pięciu sędziów TK przez Sejm poprzedniej kadencji. Dla woJOWników sprawa była oczywista, ale dla mnie nie. Niesmak pozostał.

Ile razy oglądając wiadomości łapałem się z niedowierzaniem za głowę, widząc co też Ruch Kukiza poparł. Ciężko mi też zrozumieć skąd tak silnie propisowska orientacja. Może niechęć do poprzedniego rządu pcha to ugrupowanie do cichego wspierania Kaczyńskiego? Ale zachowanie tego ugrupowania wydaje się być już kompletnie dziwne wobec reakcji dużej części społeczeństwa na „zamach na trybunał”.

Z badania przeprowadzonego przez IPSOS na zlecenie TVP wynika, że aż 56% ankietowanych sądzi, że demokracja w Polsce jest zagrożona. Podobnie musiał sądzić pan Mateusz Kijowski, tworząc odwołujący się do tradycji KOR – Komitet Obrony Demokracji. 12 Grudnia w wielu Polskich miastach odbyły się manifestację organizowane przez KOD.

W Warszawie w marszu wziąć udział miało według różnych szacunków od 17 do 50 tys protestujących. A kto wraz z nimi? Cała śmietanka opozycji! I żeby tylko tej parlamentarnej. Wśród tłumów znaleźć można było panią Kluzik- Rostkowską z PO, a stojąc na kamiennym podeście wesoło przebierał rączkami Roman Giertych. Liderka Zjedoczonej Lewicy z uśmiechem na ustach pstrykała fotki  Ryszardem Petru. Miejsce znalazło się tam i dla PSL i dla wielu chcianych, i tych mniej chcianych, aktorów i dziennikarzy.

Tylko reprezentantów Kukiza zabrakło.

Dziwić powinna sytuacja, kiedy  cała sejmowa opozycja protestuje, a trzecia i to podobno antystystemowa siła już nie. Sprawa, jak wspominałem, pozostawia pewien niesmak. Czy normalną jest sytuacja, w której w całym kraju odbywają się protesty zatroskanych o stan demokracji polaków, a jedyna, rzekomo anty establishmentowa,siła w sejmie w protestach tych udziału nie bierze? Co więcej, wielokrotnie zaznacza, że jest im przeciwna.

Obserwując tą na pozór komiczną sytuację powinno postawić się jedno proste pytanie. Dlaczego? Dlaczego antysystemowa siła, która miała zniszczyć system, dziś staje się największą siłą jego legitymizacji? Przyczyn należy upatrywać kilku. Wiemy, że pomimo swojej proobywatelskości ruch Pawła Kukiza opowiada się za zwiększeniem roli prezydenta. Piszę „pomimo”, bo tak – zupełnie nie słusznie – wielu polakom się to kojarzy. Czy osłabienie roli TK tą władzę zwiększy?

Na pewno zwiększy rolę partii rządzącej. Z drugiej strony jeżeli prześwietlimy ugrupowanie Kukiza to dostrzeżemy, że składa się on w znakomitej większości z osób, których poglądy są PiSowi pokrewne. Rzec wystarczy o jednej z czołowych twarzy Ruchu Kukiza – Marku Jakubiaku. Gospodarczo to liberał, ale światopoglądowo już zatwardziały konserwatysta i jakby było mało – z sarmackim wąsem.

Niewykluczone, że kierunek partii nadają właśnie te osoby. A raczej sam Kukiz w obawie przed możliwymi w partii podziałami.

Te niestety dla posła – rockmena już się zaczęły.

Rozbite lustro

Mało jest tak barwnych i różnorodnych ugrupowań jak to, którego liderem jest Paweł Kukiz. W PO można by wskazać osoby trochę bardziej liberalne i trochę bardziej konserwatywne. W takiej Zjednoczonej Prawicy na pierwszy rzut oka wyróżnia się zdecydowanie wolno rynkowy Gowin. A jednak dysproporcje te są niczym w porównaniu z tym, co oferuje ruch Kukiz’15.

Z list ruchu startowały osoby związane z Ruchem Narodowym z byłym  prezesem Młodzieży Wszechpolskiej – Robertem Winnickiem na czele. Do sejmu dostał się również Jacek Wilk związany z poprzednią partia Korwina – Mikke.  Światopoglądowo mogliby nawiązać nić porozumienia, ale sprawy gospodarcze poróżniają obu panów całkowicie.

Mało? Brnijmy dalej ! Po kompletnie innej stronie barykady stoi znany raper Piotr Liroy Marzec, który  znany jest ze swoich proobywatelskich, ale też raczej lewicowych poglądów. Już po wyborach Winnicki pisał, że „jego obecność w klubie jest dla nas dość problematyczna”. Już wtedy niektórzy wieścili rozdarcie się ruchu Kukiza wzdłóż szwów ideowych, a jednak spór udało się załagodzić.

Nie będzie tak przecież zawsze.

Analizując Ruch Pawła Kukiza nie można uciec od analogii do innego Ruchu – Ruchu Palikota. Chociaż światopoglądowo obie siły stoją na przeciwnych biegunach, to rolę w sejmie odgrywają podobną.

Oba ugrupowania powstawały jako proobywatelskie, mające przynieść zmiany. Oba wprowadzały do sejmu wielu nowicjuszy. Oba odniosły niespodziewany sukces w wyborach. Nawet ich nazwy w podobny sposób odwołują się do nazwisk swoich liderów. Historia Ruchu Palikota uczy, jak w przeciągu kilku lat można zmarnować ogromny polityczny kapitał. W wyborach do sejmu w 2011 roku Palikot zdobył lekko ponad 10%. Wybory do PE roku 2014 przyniosły mu mniej niż 4%.

Na początku Ruch Palikota był niczym nienasycony wieloryb zasiadający w sejmie. A żywił się bardzo nietypowym pokarmem – posłami SLD. Z czasem role się odwróciły i to SLD zaczęło podbierać posłów Palikotowi. Stało się to jednak dopiero w 2014 roku, po klęsce w wyborach europejskich, po 3 latach kadencji. Tymczasem nie minęły nawet 3 miesiące a poseł Paweł Kobyliński opuścił ugrupowanie Kukiza i zasiadł w szeregach Nowoczesnej Ryszarda Petru.

Niezwykle szybko pojawiły się pęknięcia w strukturach ruchu i podejrzewam, że wkrótce jego obraz przypominać będzie raczej rozbite lustro czy mozajkę, aniżeli stabilne struktury.

Tak różnorodne ugrupowanie potrzebuje ideii, któraby spajała je w jedną, nierozerwalną całość. Niestety, obawiam się, że jednomandatowe okręgi wyborcze i budowa społeczeństwa obywatelskiego mogą okazać się zbyt słabe. Kwestią czasu jest pojawienie się w sejmie Koła Poselskiego Narodowców. To,co było czynnikiem sukcesów wyborczych Pawła Kukiza – jego bezprzymiotnikowość – teraz może okazać się jego największą bolączką. Bo bezprzymiotnikowy to nijaki, żaden.

Przy tak różnorodnym środowisku budowanie długotrwałych struktur w oparciu jedynie o proobywatelskość wydaje się wręcz niemożliwe. Starania Kukiza, który to z jowów probował uczynić swój sztandar, wywołują co najwyżej uśmiech na ustach osób, którym to muzyk przedstawiał na facebooku nową ordynację wyborczą jako receptę na wszelkie bolączki materialne i finansowe.

A świadkami pierwszych pęknięć jesteśmy właśnie teraz, kiedy obserwujemy odejście z Ruchu Kukiza Kornela Morawieckiego, który zapowiada stworzenie swojego ugrupowania. Ile osób za sobą pociągnie? Trudno powiedzieć, ale z całą stanowczością można stwierdzić, że nie są to pęknięcia pierwsze. W kolejce przecież czekają jeszcze narodowcy. Szczególnie po ostatnim incydencie wypowiedziami Kukiza o Arturze Zawiszy.

Jakkolwiek złej przyszłości bym Kukizowi  nie wróżył, to nie można odebrać mu tej otoczki magiczności. Oto Paweł Kukiz – człowiek znikąd, pojawia się i zdobywa ogromny kapitał polityczny, rozbijając ten słynny partyjny beton.

Niestety, początkowo jawiący się jako antystemowiec, dziś częściej poddawany krytyce za swe prorządowe działania. Ale czy słusznie? Kto wie, może muzyk zadziwi nas jeszcze i udowodni, że jego wcześniejsze działania były częścią jakiegoś większego projektu politycznego? Może moje, niezbyt pochlebne, osądy okazały się zbyt pesymistyczne?

Cóż. Czas pokarze. Pozostaje mi liczyć, że Kukiz jeszcze nas zadziwi.

Byle w inny sposób, niż rzucaniem „Pierdol się […]” w kierunku Kornela Morawieckiego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s