Krótkie pytanie o człowieczeństwo

Od czasu zejścia z drzew, od czasu późniejszego przeniesienia się z jaskiń pod strzechy domostw, od czasu powstania pierwszych cywilizacji i kultur człowiek musiał odpowiedzieć sobie na jedno, lecz bardzo skomplikowane pytanie – kim jest i co odróżnia go od zwierząt.

Na początek trochę biologii

Pomijając zawiłości natury ideologicznej i moralnej należy z całą stanowczością stwierdzić, że człowiek jest zwierzęciem, w takim, a nie innym znaczeniu, że należy do królestwa zwierząt.

Zastanówcie się więc dwukrotnie, zanim nazwiecie narodowców zwierzętami. Dużo większym afrontem byłoby nazwanie jednego z nich  grzybem czy inną bakterią.

Ale wracając do konkretów – dla niektórych, a przede wszystkim dla wszelkiej maści kreacjonistów czy krytyków teorii Darwina, może być to stwierdzenie dziwne, czy mówiąc inaczej – niesmaczne. Jest  to jednak  stwierdzenie prawdziwe i to na tyle, by zostać uznane przez Kościół.

Na tyle prawdziwe, by człowiek, podobnie jak inne zwierzęta, miał przyporządkowaną odpowiednią klasyfikację – rodzaj, plemię czy rodzinę.

Huxley_-_Mans_Place_in_Nature
Porównanie szkieletu człowieka z innymi małpami człekokształtnymi

Przyznam, że czuję się trochę dziwne tłumacząc innym ludziom kim są, ale z jakiegoś powodu uznałem, że wstęp ten będzie niezbędny – no chyba, że czyta to jakiś grzyb, jeżeli tak to przepraszam.

Oczywiście sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się to nam wydawać. W inny wypadku ten wpis nigdy by nie powstał, a nawet gdyby, to nie byłby opatrzony takim durnym wstępem.

A jednak uznałem, że był on konieczny – dlaczego?

Otóż uświadomienie potencjalnemu rozmówcy, że pod względem biologicznym jest nie tyle bliski zwierzętom, co jest zwierzęciem samym w sobie, wywołuje u niego reakcję niedowierzenia  – Bo jak to to? Ja zwierzęciem? – odpowiedziałby typowy Polak, dajmy na to Janusz.

I wiecie co? Taki pan Janusz miałby w swoim oburzeniu sporo racji.

Nawet średnio rozgarnięty osobnik naszego rodzaju rozumie, że między nami a zwierzętami jest diametralna różnica, która stanowi o wyjątkowości naszego gatunku, jak i jego specjalnej roli w naturze, czy szerzej patrząc – na ziemi. No właśnie.

Jakiej roli i w oparciu o co – te oto pytania będą przedmiotem mojego wywodu.

Jako człowiek stoję ponad zwierzętami, dlatego powinienem je chronić – czyli kilka słów o spojrzeniu liberalnym.

Pierwszym problemem, z którym będziemy musieli się zmierzyć, jest nie sama kwestia człowieczeństwa i jego znaczenia w kontekście wartości, ale problem  doktrynalny.

Całkowicie świadomie unikam tutaj określeń prawicowy i lewicowy, mając na uwadze, jak niejednoznaczne są to pojęcia, i że w dzisiejszej rzeczywistości nie mają już pokrycia ze stanem faktycznym, który odzwierciedlałby mnogość nurtów i idei.

To tyle słowem wstępu. Myślę, że możemy przejść do meritum sprawy.

Środowiska liberalne, mówiąc to nie mam oczywiście na myśli klasycznego liberalizmu czy innych jego odnóg, swój stosunek do człowieka i człowieczeństwa ukształtowały w dużej mierze na podstawie teorii darwniowskiej – teorii ewolucji.

Charles_Darwin_by_Julia_Margaret_Cameron_2
Karol Darwin – twórca teorii ewolucji

Akceptując ją, siłą rzeczy trzeba uznać i uzmysłowić sobie wyższość człowieka, i jego wyjątkowość, na tle innych gatunków zamieszkujących naszą planetę.

Odmienna jest jednakże interpretacja tego faktu przez środowiska, które znów, chcąc nie chcąc, określić muszę zbiorczo jako liberalne. W ich retoryce nie odnajduję postawy, która świadczyłaby o poczuciu wyższości nad zwierzętami. Jasne. Sam przyznam, że brzmi to idiotycznie, ale zanim podniesiecie wrzawę, to pozwólcie mi doprecyzować moją myśl.

W spojrzeniu liberalnym możemy dostrzec coś, co dosyć enigmatycznie nazwałbym „relacją partnerską”. Człowiek jest gatunkiem wyżej postawionym, wyższym, powiedziałbym nawet lepszym – z punktu widzenia ewolucji. Jednak niesie to za sobą nie tylko przywileje dla naszego gatunku, jako tego który panuje nad ziemią, ale i pewne obowiązki względem innych.

Powiedziałbym więc, że spojrzenie to ma wymiar pozytywny, przy czym wolałbym unikać tego typu stwierdzeń, gdyż mają one charakter zbyt wartościujący. W gruncie rzeczy zajmiemy się przecież krytyką stanowiska zarówno konserwatywnego, jak i liberalnego.

1024px-Alternative_Energies
Odnawialne źródła energii w Polsce dopiero raczkują. Zaspokajają one jednak sporą część zapotrzebowania energetycznego krajów zachodnich

Stąd osoby o liberalnych poglądach częściej angażują się w akcje ochrony zwierząt, puszczy, parków narodowych czy szerzej ujmując – angażują się w akcje ekologiczne.

Spojrzenie to wydaje się być dojrzalsze, a na pewno bardziej odpowiedzialne, przynajmniej wydaje. Do tematu ekologii, dosyć nietypowo, powrócę na końcu wpisu.

Jest jedna rzecz, która sprawia, że na moich ustach pojawia się uśmiech – niestety jest to uśmiech zażenowania.

Ciężko zrozumieć motywy kierujące osobami o poglądach liberalnych, kiedy z jednej strony w tak dojrzały sposób pojmują rolę człowieka na ziemi, a z drugiej, same popełniają ten sam błąd, ten sam nielogiczny nonsens, który porywa osoby o poglądach konserwatywnych.

Mówię tutaj oczywiście o znów przewijającym się w kolejnym wpisie (nawet mnie to trochę przeraża) temacie homoseksualizmu.

54
Nieodpowiedzialna ingerencja człowieka w naturę może skończyć się tragicznie

Za każdym jebanym razem, kiedy temat ten przewija się w mediach, telewizji czy gdziekolwiek indziej, można usłyszeć, że homoseksualizm jest czymś naturalnym, gdyż tak robią również zwierzęta.

Logiczne prawda? Te same zwierzęta, od których jesteśmy wyżej postawieni na ewolucyjnej drabinie rozwoju, mają być dla nas wzorem w kwestiach moralnych?

U zwierząt homoseksualizm jest obecny, to fakt. Obecna jest też pedofilia, kazirodztwo, dzieciobójstwo i jedzenie swoich odchodów.

Na poparcie praw osób homoseksualnych można znaleźć dziesiątki innych, dużo sensowniejszych argumentów.

Jako człowiek stoję ponad zwierzętami, dlatego mam prawo je zjadać – czyli słów kilka o spojrzeniu konserwatywnym

Środowiska konserwatywne, czy ogólniej mówiąc prawicowe (chyba zbyt ogólnie…), określają rolę człowieka w sposób prosty i w gruncie rzeczy nie odbiegający od stanowiska środowisk liberalnych, przy czym oczywiście opierają swój pogląd na innych fundamentach, co prowadzi oba środowiska do zgoła odmiennych wniosków.

Człowiek, jako istota rozumna, odgrywa specjalną rolę na ziemi. Wpływ na taki kształt spojrzenia na człowieka ma nie tylko potęga naszego rozumu wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami, na przykład zdolnością abstrakcyjnego myślenia, ale także religia chrześcijańska, którą to w przeważającej większości konserwatyści wyznają, przynajmniej ci polscy.

Ciężko za to określić, jak rysuje się stosunek obozu konserwatywnego w kwestii odrębności naszego gatunku od zwierząt. O ile każdy chyba się zgodzi, że z biologicznego punktu widzenia człowiek zwierzęciem jest, to wątpię, czy przejdzie to niektórym przez gardło.

url-2
Sondaże pokazują, że ponad 50% Amerykanów wierzy, iż bóg stworzył ludzi w podobnej do dzisiejszej formie w przeciągu ostatnich 10 tys. lat

Może być to szczególnie ciężkie, zważywszy na aspekt religijny, który odgrywa tutaj szczególną rolę. Tym, co odróżnia ludzi od zwierząt, ma wedle tej bardziej religijnej części konserwatystów być dusza, której inne zwierzęta nie posiadają.

Nie spotkałem nigdy osoby o konserwatywnych poglądach, która zaprzeczałaby swojemu zwierzęcemu pochodzeniu, ale ludzi ci, wskazują raczej na specyficzne cechy naszego gatunku, które świadczą o jego wyjątkowości.

I dobrze. Ta kwestia nie wydaje się być czymś, co mogłoby w ogóle podlegać dyskusji.

Chyba, że mówimy o konserwatystach amerykańskich. W ich kwestii nie byłbym taki pewny bowiem spór między kreacjonizmem a darwnizmem jest w stanach konfliktem obecnym w debacie publicznej, jest czymś rozpatrywanym zupełnie na serio.

Ciężko zatem stwierdzić, jak rysuje się kwestia ich stosunku do zwierzęcego pochodzenia ludzi, do tego, jakie miejsce w ich systemie wartości zajmuje człowiek oraz to, co w ich mniemaniu o człowieczeństwie decyduje – dusza.

Oczywiście nie mam zamiaru szufladkować ludzi i zamykać ich w ciasne schematy, które to przecież mogą okazać się błędne, dlatego dodam tylko, że tę kwestie należałoby rozpatrywać indywidualnie w stosunku do każdej osoby, jako odmiennie myślącej jednostki, co oczywiście jest niemożliwe, wiec należy przypuszczać, że mogłem się w tym osądzie pomylić, przynajmniej w stosunku do części osób.

comment_IUG18IUFfISREc8uMUWXFbRnU3sixBhW
Jan Paweł Drugi rozumiał, że władza człowieka nie ma wymiaru nieograniczonego

Podejrzewam, że znaleźliby się i tacy, którzy byliby święcie przekonani o tym, że zwierzętami nie są i to nawet z biologicznego punktu widzenia.

Ciężko również jednoznacznie stwierdzić, co w tej kwestii mówi nauka kościoła. Z jednej strony mamy cytat z księgi rodzaju – „wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko”.

Z drugiej zaś, stanowisko papieża Jana Pawła Drugiego, który zwracał uwagę na to, że panowanie człowieka na ziemi nie ma wymiaru absolutnego, i że zostało wyrażone w symboliczny sposób w zakazie spożywania owocu z drzewa życia.

Jednakże w rozumowaniu konserwatystów można dostrzec dużą lukę i jeszcze większą niekonsekwencję.

Środowiska te podkreślają swoją odrębność od zwierząt i zdają się być dumne ze wszystkich korzyści, jakie za tym idą. Nie przeszkadza im wielokrotnie krytykować wszystkiego, co w ich mniemaniu jest niezgodne z naturą. Tak, jakby nie rozumieli, że sama istota człowieczeństwa odbiega od ten zgodności.

Zwierzęta nie tworzą kultury, nie tworzą również cywilizacji – esencją człowieczeństwa jest odcięcie się od tego co zwierzęce, tego co ma związek z naturą

Nie należy oczywiście mylić dwój pojęć : zgodności z naturą i prawem naturalnym. To dwie różne rzeczy, a stosowanie ich zamiennie ma miejsce nader często.

Ale wracając do tematu – ile razy słyszeliśmy, że człowiek jest istotą wyższą, więc nie może tolerować homoseksualizmu, który ma miejsce u zwierząt? Dużo, a przynajmniej ja. A ile razy słyszeliśmy, że chłop ma być chłop a baba ma być baba, bo tak mówi natura?

A już kompletnym nonsensem wydaje się być mówienie, że człowiek ma prawo do zjadania innych zwierząt, bo na tym polega natura. Abstrahując całkowicie do tematu wegetarianizmu, bo nie tym się zajmujemy – czy tego rozumowanie nie wydaje się być pozbawione sensu?

Podkreślanie swojej odrębności i wyjątkowości względem zwierząt, przy jednoczesnym podkreślaniu przynależności do ich świata, może głosić tylko ktoś kompletnie oderwany od rzeczywistości i prawdopodobnie swojego mózgu.

Człowiek zwierzęciem? Ależ skąd? Człowiek stoi ponad zwierzętami, bo ma duszę i rozum.

Ale mięso to ty jedz, bo natura tak ukształtowała człowieka, by ten zabijał inne zwierzęta. W końcu jesteśmy najsilniejszym ze zwierząt i to my wygraliśmy wyścig o panowanie na ziemią. Prawda?

Ciężkie zadanie człowieka

Na zakończenie warto odpowiedzieć, a raczej spróbować odpowiedzieć, na pytanie o to, jakie są właściwie granice człowieczeństwa, gdzie leży granica między człowiekiem a naturą, człowiekiem a zwierzęciem.

Jeżeli dotrwaliście do tego momentu, to łatwo możecie wywnioskować, że nie jestem zwolennikiem żadnego z wyżej wymienionych podejść. Już tłumaczę dlaczego.

Podejście liberalne zostało przeze mnie skrytykowane w mniejszym stopniu niż te konserwatywne, lecz teraz właśnie jest moment, w którym, tak jak zapowiadałem, chciałbym powrócić raz jeszcze do tego zagadnienia.

Woman_Washing_at_Water's_Edge,_Bangladeshi_Village
Restrykcyjna polityka ekologiczna może źle wpłynąć na sytuację krajów rozwijających się

Nie uchodzi wątpliwości, że człowiek, jako istota rozumna, pan życia i śmierci na ziemi, odgrywa specjalną rolę, która niesie za sobą nie tylko korzyści, ale i obowiązki.

Powyższe przykłady, to jest stanowiska konserwatywne i liberalne, było przedstawione nie tylko po to, aby wykazać pewną niespójność myślową i logiczną ich zwolenników, ale również, aby pokazać, że czasem jedna skrajność może prowadzić nas wprost w objęcia drugiej.

Człowiek nie powinien, a nawet więcej, nie może oddać się bezrefleksyjnej ochronie zwierząt czy roślin, bez zwrócenia uwagi na swój gatunek.

Na naszych barkach spoczywa ogromny ciężar, ogromna odpowiedzialność, ale nie możemy być odpowiedzialni za wszystkich, a szczególnie kosztem nas samych. Mam wrażenie, że czasem o tym zapominamy.

Lab_mouse_mg_3154
Wykorzystywanie zwierząt do badań wciąż budzi wiele kontrowersji na tle etycznym

Biedne kraje afrykańskie? Ograniczyć emisję CO2! Co z tego, że po latach kolonizacji są one zacofane gospodarczo, że nie weszły one jeszcze w etap społeczeństwa post industrialnego. Kogo to obchodzi, prawda?

Badania na zwierzętach? Nigdy w życiu! Co mnie obchodzi, ile osób zostanie dzięki temu uratowanych, ile chorób zostanie wyleczonych, i ile leków zostanie odkrytych.

Znów posługuję się tutaj skrajnymi przykładami, ale przyznacie, że są one bardzo sugestywne.

Powinniśmy chronić zwierzęta, to jasne. Ale powinniśmy znać w naszej ochronie granice, a granicą tą powinno być właśnie życie ludzkie.

Powinniśmy chronić lasy, naszą przyrodę, ale znów nie można przy tej okazji popadać w skrajność, lecz poszukiwać złotego środka.

eco-link-bke-aerial-view-data
Ekologiczny most dla zwierząt w Singapurze (Zdjęcie: NParks)

Okolica, w której mieszkam, jest otoczona gęstymi lasami. Nie płaczę nad tym, nie ubolewam.

Teren ten został wydarty naturze. Kiedyś mieszkały tu zapewne jelenie, sarny, dziki czy inne leśne zwierzęta. Dziś budują się coraz to nowe domostwa. Z dzikiej puszczy powstał teren, który może być zamieszkiwany przez człowieka. Widzę tutaj nie hańbę czy upodlenie naszego gatunku, ale jego największe zwycięstwo.

I taka jest właśnie nasza rola. Nie podporządkowywać się naturze, bo taka jest niedola innych zwierząt. My mamy naturę oswoić, utemperować. Pokierować nią tak, by szła w kierunku dla nas odpowiednim.

Wiem, że brzmi to brutalnie, ale pamiętacie zapewne, że mówiłem o zachowaniu zasady złotego środka. Nie powinniśmy więc natury, brutalnie mówiąc, zgwałcić, ale ją okiełznać.

Człowiek musi więc nie tylko dbać o inne gatunki czy środowisko, ale musi również, a może nawet przede wszystkim, dbać o siebie.

I w zgodzie z tą zasadą nie wznosiłbym protestów przeciw szeroko rozumianym testom leków na zwierzętach, które choć budzą zrozumiałe kontrowersje, to są wykonywane po to, by ratować ludzkie życie. Poważnie jednak bym się zastanowił, czy konieczna byłaby autostrada w miejscu, gdzie zagrażałaby jakiemuś zagrożonemu gatunkowi, i czy nie byłoby możliwości jej dostosowania do wymogów środowiska.

quote-the-difference-between-animals-and-humans-is-that-animals-change-themselves-for-the-ayn-rand-44-48-00.jpg

Żywy obraz tego myślenia, tego życia w zgodzie z naturą, możemy obserwować w krajach zachodnich, gdzie nad autostradami powstają mosty łączące rozdzielone części lasu.

Człowiek opanował tam naturę, wyrwał jej skrawek wprost w swe objęcia, ale nie przekształcił tego terenu całkowicie. Znalazło się tam miejscu dla dawnych mieszkańców tamtych terenów, tak by i oni mogli normalnie funkcjonować.

Tak właśnie obrazuje się zwycięstwo człowieka nad światem zwierząt.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s