Śmierć Patriotyzmu?

Śmierć patriotyzmu. Tak, musicie przyznać, że to dosyć odważna teza, jak na początek mojej działalności. Jest to jednak temat na wpis, z którego publikacją nie mógłbym zwlekać. W końcu najlepiej pisać o czymś świeżym, o czymś, co zaprzątało nasze myśli w ostatnim czasie, a przyznam, że temat patriotyzmu i jego znaczenia dręczył mnie długo, stanowczo za długo.

                                         Istota Patriotyzmu

Zanim przejdę do meritum sprawy i wyjaśnienia, dlaczego patriotyzmu umarł i co przez to rozumiem, warto przedstawić nudną i książkową jego definicję. Tak dla zasady. Patriotyzm rozumiany jest jako miłość do ojczyzny – to prostszy termin. Podręcznikowa definicja oczywiście rozszerza zakres pojęciowy uproszczonej i – przyznajmy – spłyconej definicji tej postawy. Bardziej modelowa określa patriotyzm jako –

 postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.

Patriotyzm rozumiany jest jako cnota, jako najwyższa postawa, którą może cechować się człowiek stanowiący istotę państwa. Nie jest to pojęcie nacechowane w żaden sposób negatywnie, nie powinno wzbudzać przecież żadnych negatywnych emocji, złych skojarzeń. A jednak…

Powyższy cytat wydaje się być bez zarzutów, prawda? Bo cóż jest złego w miłości do ojczyzny, w byciu w gotowości do jej obrony, w poświęceniu siebie dla wyższego dobra, jakim jest idea państwa? Jeżeli dodamy do tego, że patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej i wspólnoty, to uzyskujemy definicję wręcz modelową.

Przypomina mi to sprawę rządowego programu 500+. Bo któż odważyłby się go krytykować? Ba! Nawet jego najwięksi krytycy zelżeli trochę z tonu i dziś, zamiast skupiać się na zrzędzeniu, przedstawiają swoje projekty i jeżeli już mają jakieś zarzuty, to pod kątem niedostatecznego wsparcia jeszcze nienarodzonych dzieciaczków, nie zaś pod kątem samej istoty tego pomysłu. Jak krytykować program, który ma tak szczytne cele i założenia? Tak pięknie wygląda na papierze. I podobnie sprawa ma się z patriotyzmem.

                             Chciałbym być patriotą

chciałbym powiedzieć, że kocham mój kraj bez uczucia zażenowania, które aż wylewa się z moich ust, kiedy wypowiadam te słowa. Ale inaczej się nie da. I nie jest to bynajmniej wina naszej ojczyzny, której nie ma za co kochać. Winny jest sam patriotyzm, a konkretniej – sami patrioci.

Z uśmiechem na twarzy wspominam siebie sprzed pięciu lat i ciężko mi uwierzyć, że byłem wówczas tą samą osobą. Miałem co prawda dłuższe włosy, ale to zmiana czysto kosmetyczna, bardziej interesująca wydaje się moja zmiana w postrzeganiu świata.

Byłem dumny. Tak. Nie wstydziłem się tego, że jest patriotą, bo i czego się wstydzić? Wręcz przeciwnie! Byłem święcie przekonany, że wstydzić powinni się ludzie, którzy moich poglądów nie podzielają – tego, że chciałem, by nasz kraj był silny, by nasz szanowano, naszą historię, nasz naród i nasze dokonania, byśmy byli wzorem dla innych. Byłem pewny, że w razie wojny stanąłbym w obronie naszej kochanej ojczyzny i to w pierwszym szeregu! W tej wersji młodzieńczego patriotyzmu zabrakło miejsca na jedną, ale to bardzo ważną rzecz – na mnie, jako indywidualną jednostkę.

niepo3
Obchody rocznicy odzyskania niepodległości w II RP…

Dlatego z przekąsem dodam, że muszę środowiskom patriotycznym i narodowym podziękować. Podziękować za wybudzenie mnie z tego maniakalnego snu szaleńca.

Pamiętam moją ekscytacje, kiedy na rynku pojawiły się koszulki patriotyczne, dziś nieodzowny element mody studenckiej. Czy może być lepszy sposób na zamanifestowanie moich uczuć patriotycznych, jak kupienie koszulki z bohaterem, o którym wówczas nie miałem zielonego pojęcia? Cóż. Wtedy uważałem, że to sposób najlepszy, ale zaważyły kwestie finansowe. I całe szczęście, bo mójultrapatioryczny t-shirt musiałbym wyrzucić w rok czy dwa po kupnie, oczywiście zakładając, że do tego czasu sam by się nie rozłożył.

Patriotyzm przestaje być  postawą głoszącą miłość do ojczyzny, a staje się swego rodzaju subkulturą, dając jej członkom poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Nie ma zaś związku z patriotyzmem i ze smutkiem przyznam, że coraz częściej możemy obserwować łączenie patriotyzmu z prymitywnym kibolstwem czy chuligaństwem.

Źródła tego zjawiska doszukiwać należy się tam, gdzie leży źródło wszystkich innych subkultur. Leży  w chęci odróżnienia się od głównego nurtu, tego który patriotyzmem gardzi i tego który patriotyzm odrzuca, kierując swe uczucia raczej ku integracji europejskiej czy europie w ogóle.

Nie twierdzę oczywiście, że noszenie odzieży patriotycznej musi oznaczać bezrefleksyjne oddanie się chwilowej modzie i stanowić jedynie objaw buntu, ale niestety w wielu przypadkach przyjmuje to właśnie taki obraz. Koszulka to tylko koszulka, nic nie znaczy, jeżeli nie idą za nią odpowiednie poglądy, ideały i czyny. Odzież ta, choć mogłoby wydawać się inaczej, nie stanowi najczęściej motoru napędowego, który kierowałby ludzi ku zainteresowaniu się naszą historią. Bo i po co? Przecież mają koszulki.

maxresdefault (1)
… i w III RP

Co takiego zmieniło się w moim pojmowaniu patriotyzmu? Nic. Po prostu zrozumiałem, że to nie był patriotyzm. Środowiska patriotyczne i narodowe lubią przy tej okazji wracać do książkowych definicji. Dość zgrabnie rozróżniają patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm. Patriotyzm rozumują jako miłość do ojczyzny, to chyba jasne. Dla nacjonalistów najważniejszy jest naród, ten etniczny oczywiście, uznaje więc wyższość praw narodu nad prawami jednostki. Nacjonalista dostrzega wady swojej nacji i stara się je wyeliminować. A szowiniści? Robią to samo, co nacjonaliści, ale jeszcze gorzej (to moja autorska interpretacja).

Należy oczywiście rozróżnić te trzy pojęcia i starać się nie stosować ich zamiennie, gdyż nie są one tożsame. A przynajmniej w teorii tak powinno być.

                                        Stracona Idea?

Patriotyzm to miłość do ojczyzny. Pasuje? Pasuje! Tylko jeden element tutaj dosyć widocznie zgrzyta. Miłość, jak każde przecież uczucie, może być okazywana na zgoła odmienne i przeciwne czasem sposoby. Interpretacja jest tutaj dowolna, każdy przecież kocha inaczej. Jest jedna definicja patriotyzmu, ale różne są metody działania i tyle jest modeli patriotyzmu, ilu jest samych patriotów.

Furtka została otwarta. To od społeczeństwa i aktualnych trendów zależało, kto przez nią przejdzie. Trendy potoczyły się tak, że drogą patriotyzmu zaczęły podążać środowiska stereotypowo rozumianej prawicy. Nie śmiejcie się. Prawicowość i patriotyzm nie są pojęciami tożsamymi, jednakże złączyły się tak bardzo, że coraz wyraźniej zaczynają przypominać jedność.

Nigdy nie spodziewałbym się, że idea tak szczytna i piękna, zostanie  zniszczona. Nawet najszczytniejsze ideały mogą zatracić swoją pierwotną wartość, kiedy znajdą się w nieodpowiednich rękach. W Polsce w takich właśnie rękach się znalazły.

pap_ruch_narodowy_kongres_600
Kongres założycielski Ruchu Narodowego

Patriotyzm nie był kształtowany przez intelektualistów, elitę kraju czy chociaż jego klasę średnią. Współczesny patriotyzm był od początku kierowany do ludzi z nizin społecznych i to przez te niziny został ukształtowany. Został zawłaszczony w dużej mierze przez środowiska narodowe, co powinno być oczywistą wskazówką, co do jego zabarwienia.

I to jest główna przyczyna zmiany moich poglądów, główna przyczyna mojego wstrętu wobec patriotyzmu. Bo patriotyzm, który proponuje nam Ruch Narodowy, tak na prawdę patriotyzmem nie jest. Jest to nacjonalizm, ukryty pod płaszczem miłości do ojczyzny, by lepiej się kamuflować. Nacjonalizm przecież źle się kojarzy prawda? Bo Hitler, bo wojna. A patriotyzm? Patriotyzm to harcerze, dzieci pomagające staruszkom na przejściu dla pieszych, Armia Krajowa – też wojna w sumie, ale przecież po dobrej stronie!

Środowiska narodowe ukształtowały pojęcie i obraz patriotyzmu na własną modłę. I trwają przy tym  bardzo skutecznie, mając za sobą równie solidne argumenty.

343
Zestaw wlepek „patriotycznych”

Patriotyzm przestał być ideą oddania i miłości ojczyzny, a stał się pretekstem niesienia nienawiści. Niechęć wobec osób homoseksualnych – gdzie tu patriotyzm zapytacie. Otóż argumentacja jest prosta. Osoby homo są zagrożeniem dla ojczyzny, więc niechęć wobec nich jest troską o jej dobro. Proste? Proste! Pasuje do definicji? Jak ulał!

Tak prymitywne pojmowanie tej postawy może być pretekstem do dowolnego rodzaju dyskryminacji. Cóż, czego się nie robi dla dobra ojczyzny?  Umysł tych ludzi operuje na prostym, dychotomicznym myśleniu – swój lub wróg, prawak lub lewak, hetero lub zboczeniec. Nie ma miejsca na odmienność, bo ta nie mieści się w ich zaściankowym myśleniu.

Ja nie chciałem brać w tym udziału, nie chciałem. I cieszę się, że zrozumiałem dokąd ta idea prowadziła, jak destrukcyjna się stała. A założenia był szczytne, więcej nawet niż piękne.

„Wyciągnąć chłopaków z blokowisk” – mówił Robert Winnicki w jednym z wywiadów. Piękne. Nie dość, że ruch ten zorganizował wokół siebie organizację narodowo- patriotyczną, to jeszcze pomaga problematycznej młodzieży w utrudnionej często socjalizacji. Założenia szczytne i mówię to bez choćby nuty sarkazmu. Niestety wiemy, że realia okazały się być inne.

I z tym problemem musiał również zmagać się sam Ruch Narodowy, którego coroczne marsze niepodległości zamieniały się w bijatyki z policją i dewastowanie miasta. I na nic zdały się prośby Mariana Kowalskiego by „nie atakować policji”. Dobre chłopaki z blokowisk wyszły do ludzi, posprzątały grób na Powązkach, kibicie Legii zebrali pieniądze dla rodzin z kresów, a potem jak co roku, 11 listopada poszli demolować miasto.

Śmiem wątpić, czy niszczenie Warszawy i dewastacja przestrzeni publicznej mają cokolwiek wspólnego z patriotyzmem.

maxresdefault
Zamieszki na marszu niepodległości

Patriotyzm powinien być ideą, która łączy wszystkich polaków, a nie ich dzieli. Dziś jest dokładnie odwrotnie. Polska dzieli się na tych, którzy ją kochają i na tych, którzy jej nienawidzą lub jeszcze na tych, którzy mają ją po prostu w dupie.

Nie odbierajcie źle moich intencji. Moim celem nie było obrzydzenie wam patriotyzmu, ale pokazanie, dlaczego jego obecna forma jest tak zepsuta. Pozostaje mi wierzyć, że chociaż część osób, która wyznaje nowoczesny patriotyzm, jest faktycznie patriotami, a ich uczucia nie ograniczają się do noszenia koszulki z Pileckim.

Patriotyzm powinien łączyć ludzi o spektrum różnych poglądów na życie, państwo i gospodarkę, ale jednocząc ich pod sztandarem miłości ojczyzny, jednej i nadrzędnej idei. Niestety to tylko fikcja, mrzonka, która w maksymalnym zakresie odbiega od rzeczywistości.

I ciężko mi tutaj szukać winnych. Winić prawicę, bo zniszczyła tak piękną idee czy lewicę, bo jej na to pozwoliła? Dla lewicy problem nie istniał, nie było go, bo i nie było lewicowej odpowiedzi na prawicowe skarlenie patriotyzmu.

                       Czy jest więc jakaś alternatywa?

Alternatywy na horyzoncie nie widać i stąd bierze się ponury tytuł tego wpisu oraz moje rozgoryczenie.

Próbował coś w tej kwestii zmienić Janusz Palikot proponując patriotyzm obywatelski. Pomysł został oczywiście wyśmiany, ale nie ma się co dziwić, skoro Palikot sprowadził patriotyzm do sprzątania kupy po psie.

prawicowy-nowoczesny-patriotyzm
Nowoczesny patriotyzm nie zawojował polskich umysłów

Płacenie podatków, sprzątanie po psie – nie ma w tym chyba nic złego, prawda? No właśnie nie ma. Ale czy rzeczy te nie powinny być dla nas oczywiste? Są one raczej przymiotami dobrego, zsocjalizowanego obywatela, a nie patrioty.

Ale skoro nasze rodzime podwórko nie dostarcza nam żadnych gotowych wzorców, to może warto zrobić to, co robimy zawsze? Poszukać inspiracji za granicą!

Jakże odmienny jest sposób traktowania naszych symboli narodowych od tego, który ma miejsce za granicami naszego kraju. Stosunek Polaków waha się pomiędzy wstydem a dumą. Mamy tendencję do pretensjonalnej manii wobec naszej flagi i doszukiwania się jej bezczeszczenia tam, gdzie jest to niewskazane. I na odwrót – tam gdzie flaga naszego państwa wydaje się być bezczeszczona albo jej umieszczenie wydaje się być przynajmniej nie na miejscu, tam Polacy nie reagują. I nie widzą powodu, by reagować.

Pamiętam jakie oburzenie powstało w Polskim internecie, gdy ktoś umieścił godło Polski na majtkach. Tak, na majtkach. Reakcja wydawałaby się słuszna, ale czy na pewno? Czym różni się umieszczenie godła na majtkach, od umieszczenia  orzełka na fladze z napisem   „Warka”? Nie oszukujmy się. Te flagi znajdują się w polskich domach w pokaźnej ilości i wielokrotnie widziałem je wywieszone na święto niepodległości.

1212433149853412
Szykowna flaga z 2008 roku

Dumnie powiewający biało – czerwony sztandar, biały to honor, ojczyzna, a czerwony to krew w ich obronie przelana, obok godło państwowe, dumny orzeł spoglądający w prawą stronę. A obok widnieje napis – Tyskie, Sponsor Reprezentacji Polski.

Polacy sami obrzydzili sobie własne symbole narodowe, sprowadzając je do roli kiczu, brzydoty i zwykłego wstydu. Kto chciałby nosić koszulkę z flagą Polski? Może wasz kochany, wąsaty wujek Janusz (nie oszukujmy się, każdy ma takiego), ale nie wy.

Nie mam ani jednego t- shirtu z flagą Polski, ale mam trzy z flagą Wielkiej Brytanii. Bo jej flaga to nie tylko symbol, ale i znak handlowy, marka! Oczywiście domyślam się, że traktowanie swoich symboli narodowych jako marki, Polacy potraktują, jako ich zbeszczeszczenie.

Ale to brytyjczycy mogą nosić koszulki ze swoją flagą, nie my. To w koszulkach z flagą Brytanii ludzie na całym świecie paradują po mieście lub oddają się zakupowemu szaleństwu, nie my. My możemy nasze koszulki schować do szafy i ze wstydem przyznać, że mogą one służyć za ubranie „robocze”, kiedy nikt nas nie widzi. Nikt, kto mógłby nas uznać za wariata.

Inne jest podejście do hymnu, do naszego mazurka. Hymn nasz kojarzy mi się jednoznacznie – nieprzyjemnie. Przywodzi na myśl nasze mecze, oczywiście te przegrane. I jest to skojarzenie na tyle silne, że ta szkoczna melodyjka może kojarzyć się już tylko z blamażem i farsą jakąś okrutną.  Tak. Hymn też sobie obrzydziliśmy.

happy_hetalia_day_by_valdaabyss-d4do5hj
Brytyjska flaga stała się elementem pop kultury

Dlatego bardzo podoba mi się patriotyzm amerykański – obdarty z tej całej narodowej otoczki. Stany Zjednoczone to kraj, który został zbudowany przez imigrantów, ciężko więc mówić tutaj o narodzie, bardziej o jednolitej kulturze i stylu bycia – pochwała amerykańskiego stylu życia, apoteoza ameryki, jako kraju ludzi wolnych. Amerykanów nie łączy poczucie mitycznego narodu, bo tam zwyczajnie takiego nie ma. „Amerykanin” to człowiek wolny.

Czy nie moglibyśmy chociaż spróbować zerwać z tym anachronicznym modelem Polaka i stworzyć go na nowo, na wzór amerykański?

Tak, by człowiek przyjeżdżający do nas z Ukrainy mógł dumnie powiedzieć –  jestem Polakiem i czuje się Polakiem, bo Polska to kraj ludzi wolnych, kraj w którym można swobodnie żyć. Chciałbym, żeby Polakiem mógł być każdy, bez względu na jego faktyczną przynależność rasową czy etniczną.

Powróćmy znów do Stanów. Wiemy, że jest to naród imigrantów, to już ustaliliśmy, ale fakt ten nabiera znaczenia również tutaj. Otóż czarnoskóry, który zamieszka w Polsce, nie ważne jakby się starał i wysilał, i tak nie będzie uważany za Polaka, bo obraz naszego rodaka jest jeden – biały, a najlepiej jeszcze katolik.

W Stanach jest odwrotnie. Tym, co łączy amerykanów nie jest rasa czy przynależność etniczna, ale idea wolności, idea kraju, który dał im możliwość lepszego życia. Już w XIX wieku Stany jawiły się jako ziemia obiecana dla rzeszy imigrantów ze starego kontynentu. Dziś imigrują głównie Meksykanie, Latynosi, Azjaci, którzy mogą czuć się amerykanami, bo Ameryka dała im szanse na lepsze życie. Czy istnieje większy powód do dumy ze swojego kraju, jak ten podany przeze mnie powyżej?

Widać można. Można czcić swoje symbole narodowe, flagę i hymn, jak Amerykanie, a nie zatracać się przy tym w zaściankowym szaleństwie i prymitywnym prowincjonalizmie. Patriotyzm amerykański jest przecież bardziej pompatyczny, patetyczny i pełen górnolotnych frazesów czy czynów, jak specjalny regulamin składania flagi, niż jest ten polski.

Nie potrzebujemy różowych balonów czy czekoladowego orła, by manifestować swoje uczucia w sposób „nowoczesny”.

Ethnicity-Map-large
Stany Zjednoczone to tygiel kultur

Powstanie Polski miało niestety inny przebieg, niż powstanie Stanów i zachodziło w innych realiach. W stanach nie wykształciło się poczucie tożsamości narodowej, nie w europejskim tego słowa znaczeniu, dlatego wydaje się, że idea ta, choć piękna, to w Polsce nie ma zbyt dużej szansy na zaistnienie.

Więc jaka jest alternatywa? Środowiska narodowe patriotyzm zniszczyły, zhańbiły, a lewicowe porzuciły go zupełnie. Jak odnaleźć się w tym rozgardiaszu? Konkluzja nie tyle prosta, co smutna – nie da się.

Polskie społeczeństwo charakteryzuje się wyraźnym podziałem i polaryzacją. Tragedią Polski jest to, że nie ma u nas jednego rodzaju „Polaka”, jednego stylu myślenia w kwestiach państwowych. Taki stan rzeczy wymusza na nas opowiedzenie się po jednej ze stron lub pozostanie obojętnym. Możemy być narodowym patriotą i być postrzeganym jako faszysta, oszołom. Możemy być patriotą lewicowym, czyli w praktyce nie być nim wcale, i być nazywanym lewakiem czy innym eurofederalistą.

– „Dobrze by było, żeby polski naród troszkę się ucywilizował. Ta straszliwa konserwa, ci ludzie, których obchodzi tylko własna rodzina i własna uliczka. I nic więcej. Nie czytają gazet ani książek, tylko gapią się w telewizor. Ogłupieni są serialami. I boją się wszystkiego, co jest obce. To jest ta swojskość. Podział na „swoi” i „obcy”. Straszna prowincja! Niemyślący, leniwy tłum ludzi , patrzący tylko w ten kotlet schabowy, który jest najlepszy na świecie.” Tadeusz Rolke

Ja pozostanę po prostu sobą. Patrykiem, który kocha swój region na swój sposób i nie potrzebuje opowiadać się po żadnej ze stron, by to manifestować. Nie potrzebuje patriotycznych koszulek i marszy narodowców, nie potrzebuje mówienia, że flaga Polski jest, jak swastyka, a od słów „kultura narodowa” blisko jest do „rasowa”. Nie potrzebuje tego i gwarantuje wam, że wy też tego nie potrzebujecie.

Nie traćcie czasu na jałowe spory, kochajcie swoją ojczyznę na własny, indywidualny sposób  i tą dużą, i tą małą, lokalną.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s